liceummundi.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
liceummundi.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - liceummundi.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - luty 2013

Komentarzy (6)

Był park...

  
Wizyta w Parku Słowackiego, nie nastroiła mnie optymistycznie. Przyznam szczerze, że z rewitalizacją tego ważnego i lubianego fragmentu miasta wiązałem wielkie nadzieje. Oglądając stare zdjęcia przedstawiające park przy strzelnicy w okresie swej największej świetności, ufałem, że obecny remont w jakimś stopniu - większym, lub mniejszym - przybliży nas do tamtej zapomnianej, ale jakże pożądanej wizji. Wizji, w której współistnieć będą tradycja założenia i nowoczesna technologia.
Jak wyszło?
Właściwie park nie jest jeszcze gotowy. Ogrodzono go, wyłożono alejki, dodano małą architekturę, ale pozostały jeszcze przecież prace najbardziej efektowne - nasadzenia kwiatów, których - jeśli wierzyć projektom - ma być kilkadziesiąt tysięcy cebulek. Zatem trudno wydawać werdykty ostateczne, niemniej jednak już teraz można pokusić się o coś w rodzaju podsumowania prac.
I nie będzie to podsumowanie optymistyczne. Zostawię już w spokoju te dziesiątki koszy na śmieci, które - jak sądzę - są zwyczajnie histeryczną reakcją Ratusza na wszechobecny brud i śmieci. Skupię się raczej na elementach dotąd w dyskusjach i ocenach pomijanych. Pierwszym i najbardziej rzucającym się w oczy elementem parku jest ogrodzenie. Podczas prac betoniarskich, które śledziłem z uwagą sekundując robotnikom (bo zawsze było dla mnie oczywiste, że park miejski konieczie MUSI być porządnie ogrodzony) przekonany byłem, że surowy stan pionowo boniowanego podmurowania płotu to tylko faza przejściowa, że beton zostanie przykryty, zakryty, pokryty, czy w jakikolwiek inny sposób uszlachetniony. Otóż nie. Póki co mamy do czynienia z ogrodzeniem w stylu béton brut i nic nie zwiastuje rychłych zmian. I to jest sytuacja fatalna. To był pierwszy sygnał alarmowy, że z rewitalizacją parku coś jest nie tak.
O ile brama od strony ul. Lubertowicza prezentuje się zasadniczo poprawnie i dość reprezentacyjnie (pomijając powyższe zastrzeżenia dotyczące materiałów i wykończenia), o tyle brama od strony ul Słowackiego, posadowiona ni w pięć i w dziewięć, ani w środku pierzei parku, ani w osi jego głównej alei, ani w osi ul. Sixta, przytulona do ronda alejki, kilka metrów od stromego zjazdu z wału... woła o pomstę do nieba.

Osobną sprawą jest kwestionowana od dawna i oprotestowana dolna płyta parku. Wybetonowanie tak wielkiej powierzchni było podyktowane, jak sądzę, względami praktycznymi i miało na celu podniesienie bezpieczeństwa. Efekt wizualny jest jednak fatalny. Park zamienia się w betonowy plac otoczony drzewami i klombami. Tak być nie może.
Mała architektura. Tutaj sprawy mają się tragicznie. Prawie jedna trzecia ławek w parku jest niewypoziomowana! Na wielu z nich nie da się nawet usiąść, żeby nie zjechać na bok, a gdzież tu mówić o spokojnym odpoczynku i relaksie... Design ławek jest dwojaki - z oparciem i bez, drewniano-metalowy, w tonacji raczej szarej, praktycznej, w złym guście.
Podobnie jak fontanny. Są dwie na dolnym poziomie, obie połączone kaskadą (skąd my to znamy?), każda z nich otoczona jest masywną, toporną barierą ("barierką" tego nie nazwę za skarby!), która przypomina raczej zaporę czołgową, a nie gustowny, wtopiony w parkowy krajobraz element architektury.
Wreszcie latarnie... W parku o prawie studwudziestoletniej tradycji zamontowano lampy jakby żywcem wzięte z dworca, hali produkcyjnej, albo lotniska. Lampy z ekanami rozpraszającymi światło (zatem z oszczędnością nie ma to nic wspólnego), stalowe, bezduszne, emitujące zimne, jaskrawe stadionowe światło.

Cóż... Był park...

A mogło być tak pięknie. Nie, co ja piszę! Już było pięknie.
Czy nie lepiej było do tego wrócić?
Najwyraźniej nie. Brzydota, brak funkcjonalności, betonowe prostactwo to dzisiejszy model architektury krajobrazu.
Czasami zastanawiam się, czy wynika to z poziomu wykształcenia projektantów, z ich braku przygotowania historyczno-kulturowego, z ambicji odciśnięcia na rzeczywistości własnego, indywidualnego - nie zawsze czytelnego i prawie zawsze skrajnie kontrowersyjnego - piętna, czy po prostu ze złej woli. Jakakolwiek jest odpowiedź na to pytanie, jest źle. Stary, pamiętający jeszcze XIX wiek park na naszych oczach staje się nowoczesnym użytkowym postnowoczesnym dziwadłem.
Signum temporis?
Być może. Problem jednak w tym, że żadne "czasy" - nawet te dzisiejsze - nie usprawiedliwiają podobnych gwałtów. Gwałtów, które stoją w sprzeczności z historią miejsca, z jego kulturową i społeczną istotą, z bagażem, z którym je od poprzednich pokoleń otrzymaliśmy, a który lekkomyślnie trwonimy, zostawiając pokoleniom następnym jego karykaturę.
Tym bardziej bolesna jest świadomść, że to nie ostatni pomysł tego typu. Oto młodzi architekci niecierpliwie ostrzą sobie zęby na kolejne lokalizacje pod swoje niewczesne pomysły. Portal bielsko.biala.pl informował o tym niedawno na swoich łamach:

http://www.bielsko.biala.pl/aktualnosci/24229/szklany-most-nad-biala

I znów w bezpośrednim sąsiedztwie jednej z najbardziej reprezentacyjnych budowli miasta, jaką jest ratusz mamy do czynienia z betonowo-szklaną wizją popstrzoną rzeźbami, makietami, wrakami samochodów (sic!), potworkami w stylu "biznes park" i szklanymi mostkami...
I znów zastanawiam się, czy twórcy tych projektów, ci, którzy twórców promują i ci, co nagradzają, nie widzą absurdu tych wizji, nie dostrzegają dysonansu, jaki te wizje wprowadzają w krajobraz miasta, zgrzytu, który odbiera miejscu charakter, klimat i sens? Czy nie czują paradoksu takich nowoczesności w miejscu, w którym nowoczesność po prostu nie pasuje? Skąd ten pęd ku konfrontowaniu historii z dzisiejszością, skąd tendencja do mieszania stylów, paskudzenia piękna formami o pseudowartościowych przesłaniach?
Nie wiem.
To prawda - założenie na tyłach Ratusza nigdy nie miało charakteru ogrodowego, zawsze parkowe, jednak nic nie stoi na przeszkodzie - skoro już bierzemy się za ten fragment - aby coś w tym kierunku uczynić. Z korzyścią dla miasta.
Jak ja to widzę?
Nie domagam się, rzecz jasna, miniatury Grand Trianon, czy Schönbrunn, jednak założenie leżące u podstaw kompozycji miejskiego skweru ratuszowego (inaczej tego nazwać nie można) powinno czerpać z tradycji ogrodu w stylu francuskim, jako, że jest on najprostszą i najbezpieczniejszą formą zagospodarowania przestrzeni na małym obszarze, a jednoczesnie idealnie komponuje sie z samym budynkiem ratusza.
Skupić się powinniśmy na parterze i na najniższych formach przestrzennych z haftami kwiatowymi, najlepiej w oszczędnym kompartymencie obwiedzionym proporcjonalnie niewielkimi, ale wyraźnymi wolutami. Formy wyższe - ze względu na niewielki obszar, z jakim mamy do czynienia, ograniczyłbym do minimum. I tak propopnuję niskie, przystrzyżone do form graniastych żywopłoty wzdłuz alejek (wysypywanych żwirem - jak przystało na porządny park), wyższe krzewy nasadzone w każdym punkcie mocnym kompartymentów, wreszcie wykorzystanie rosnących tam drzew, które stanowiłyby dla alejek i klombów idealne uzupełnienie. Zdaję sobie sprawę, że tego typu forma wymaga umiejętnych nasadzeń i nieustannej, prawie codziennej pielęgnacji, ale przecież również i to decyduje o wyjątkowości ogrodu, czy parku i summa summarum nie jest przecież aż tak uciażliwe, aby stało sie niemozliwe.
Widzę więc prosty (choć wymagający w utrzymaniu) projekt nawiązujący stylizacją do bryły ratusza i korespondujący z charakterem miejsca. Żadnych konstrukcji, instalacji, zero betonu, minimum kamienia i wszechobecna zieleń i kwiaty. Infrastruktura również bez szaleństw - kilka ławek nawiązujących kształtem, kilka stylizowanych latarni, dyskretne krawężniki ramujące klomby i kompartymenty...
Czy to zbyt wiele? Czy to zbyt trudne? Niemodne?
Chyba tak. Ale w swojej naiwności ciągle mam nadzieję, że nadejdzie taki dzień, w którym tego typu wizje zaczną się spełniać, a nasze miasto będzie pełnymi garściami korzystać z dobrych, sprawdzonych wzorów, które ciągle są na wyciągnięcie ręki.
I czekają.
2013-02-16 | Dodaj komentarz
Angus
2013-02-18 12:03:42
Patrząc na tę pseudorealizację pseudoprojektu kilka pytań się nasuwa. Czy przyczyną jest zła wola, wybór najtańszego rozwiązania, prywatny interes producenta koszy i lamp czy estetyka wg zasad byle jakie, byle nowe i śliczne jak z castoramy? Być może wszytko po trochu, a najbardziej czyjaś niekompetencja połączona z zadufaniem i mocą decyzyjną. A najciekawsze w tym wszytkim jest to, że jednocześnie w mieście mogą powstawać rozwiazania bardziej sensowne, jak np. skwer przy katedrze, czy na Orkana. Dziwne....
Maciej P.
2013-02-21 19:48:55
W tym konkretnym przypadku ratuszowego parku skłaniam się ku tezie, że winę za fatalny stan rzeczy ponosi jednak fuzja dwóch czynników - po pierwsze złotego cielca, jakim jest gloryfikowana "święta kreatywność młodego pokolenia", któremu daje się wolne pole, aby zagospodarowało przestrzeń według własnego uznania (im nowocześniej i dziwniej - tym lepiej) oraz po drugie braku wyczucia. Pod tym ostatnim pojęciem rozumiem bardzo szerokie spektrum problemów od systemowego niedouctwa akademickiego pokrywanego wątpliwej próby pomysłowością, aż po wrodzony brak poczucia estetyki. Chociaż tutaj sprawa nie jest taka prosta. Wielu absolwentów architektury i architektury krajobrazu, z którymi miałem przyjemność rozmawiać, przejawiało wielkie wyczucie estetyki, znajomości stylów i umiejętności ich adaptacji. Wielu z nich jednak świadomie je odrzucało, co czyni sprawę jeszcze bardziej dziwną i przykrą.
jacob
2013-02-26 21:46:51
Świetnie napisany artykuł, niewinnie Pan zaczyna, pisząc że podsumowanie nie będzie optymistyczne, jednak w trakcie pisania coś wewnętrznego wymusza na Panu porzucenie tych zachowawczych konwenansów i ... jedzie Pan prosto z mostu, pojawiają się słowa "woła o pomstę nieba" , "sprawy mają się tragicznie", "brzydota", "prostactwo". Cieszy mnie, że nie wszyscy zostali w Bielsku otumanieni muzyką disco-polo i jej odpowiednikiem w architekturze. Jednak martwi mnie, że uwag takich osób jak Pana nikt w tym mieście nie słucha, a projekty nie są uzgadniane z lokalnymi społecznościami. Kiedyś dawno istniało w Bielsku Towarzystwo Upiększania Miasta ( nie przekręciłem?), udowodnione jest, że na świecie ludzi głupich jest więcej niż ludzi mądrych jednak nie oznacza to, że będąc w opozycji stoimy na straconej pozycji może bardziej zdecydowanie powinniśmy przeciwstawiać się pomysłom tej większości ?
Maciej P.
2013-02-27 07:38:26
@ jacob. Dziękuję za miłe słowa. Tak, to prawda - opozycja ma się może nieźle, ale ciągle jest mniej liczna, co w dzisiejszych czasach szczególnej tendencji do demokratyzowania wszystkiego, co się da, nie wróży nic dobrego. Mam jednak nadzieję, że w istocie nie trzeba walczyć z głupotą wszystkich, ale raczej z uporem tych, którzy mają w kwestii rozwoju miasta wiążący głos. I tu już jest nadzieja. Bo "decyzyjnych" jest dużo mniej. Tak, odnośnie Towarzystwa ma Pan rację. To było Bielsko Bialskie Towarzystwo Upiększania Miasta (B.B. Verschöneungs-Verein). Założone przez trzech - wpływowych wprawdzie - ale przecież pozostających w zdecydowanej mniejszości inicjatorów... :-) Dziś to raczej nie do pomyślenia. Vide: kłopoty ot, choćby takiego zacnego Stowarzyszenia "Olszówka"... "Kłody pod nogi" (rzucane Stowarzyszeniu przez Miasto) to w tym przypadku słodki eufemizm. Innymi słowy - czasy mamy ciężkie i ponure... :-) Pozdrawiam.
bogdanbo
2013-02-27 13:37:50
>@liceummundi/ Zgadzam się z Pana oceną, Warto dodać, że przy pracach poprzedzających rewitalizację parków, zanim nastapi przygotowanie do zaoferowania projektantom założeń projektu i koncepcji gminy, omnipotentny Ratusz nie konsultuje założeń z mieszkańcami. A przecież to my jesteśmy odbiorcami i użytkownikami takiego pseudo-produktu. Owszem, póżniej wystawia się projekt do konsultacji - upierając się, że jest znakomity. Jedna uwaga do tekstu: nie sądzę, żeby każdy park musiał posiadać ogrodzenie; to zbędny i duży wydatek; póżniej brakuje środków na dokończenie i upiększenie parku. Jestem zwolennikiem parku otwartego, dostępnego ze wszystkich stron. Wystarczy, że grodzi się place zabaw, to jest potrzebne ale i wymagane przepisami. Czy można wpłynąć na taki jak się lansuje kierunek projektowania i wykonania rewitalizacji parków? Z mojego osobistego doświadczenia dotyczącego realizacji przez gminę parku przy Spółdzielców/Tańskiego - tak,można ale w ograniczonym zakresie. Występując z upoważnienia okolicznych mieszkańców i przy współudziale RO Polskich Skrzydeł, już po zatwierdzeniu projektu a więc w fazie jego realizacji, aktywnie oddziaływalismy na zmiany możliwe do przeprowadzenia na tym etapie. Czy pisać o szczegółach? Ścieżki, kilkaset metrów są żwirowe, ograniczono ilość ławek do 20 z planowanych 32. Zrezygnowno z ustawienia ławek, koszy i latarni na górkach wykorzystywanych zimą do jazdy na nartach i saneczkach. Projektant, f-ma z Gliwic, naniosła wiele rzeczy bezmyślnie. Zagrażałyby bezpieczeństwu najmłodszych. Nie wchodząc w szczegóły, park ma 2,3 ha, budowany jest od 3 lat i nie wszystko jest już wykonane; mogę tylko dodać, że potrzeba dużej cierpliwości aby kogokolwiek przekonać do zmian podczas realizacji. Uważam jednak, że próbować warto. Proszę wstąpić do tego parku - jestem ciekaw Pana opinii. Możemy też porównać projekt pierwotny z tym co jest obecnie, po wielu zmianach.
Maciej P.
2013-02-27 17:08:22
@bogdanbo Rzeczywiście Ratusz traktuje nas, mieszkańców jak przedszkolaków, prowadząc za rączkę i wmawiając, że wie lepiej niż my, czego chcemy. W takiej atmosferze trudno reagować wystarczająco szybko i wystarczająco skutecznie. Tym bardziej cieszy, że inicjatywy mieszkańców, takie jak ta, o której Pan pisze, zdarzają się i mają szansę powodzenia. I jest to dobry prognostyk na przyszłość. Wspomniany park przy Spółdzielców odwiedzę prawdopodobnie w sobotę, być może pokuszę się o wpis. Jeśli chodzi o ogradzanie parków - rzecz jasna, we wpisie mówiłem tylko o tym konkretnym parku. Płot w jego przypadku jest - wydaje mi się -oczywistością historyczną. Aczkolwiek co do zasady nie upieram się wcale. Są przecież w mieście parki, którym z płotem byłoby rzeczywiście mniej do twarzy. Nie mówiąc o kosztach. Pozdrawiam

Informacje:


Maciej P., czyli...
przybysz z daleka, do tego stopnia zakochany w dwumieście, że uczynił je swoim własnym. I swoich dzieci.
Niedokształcony podróżnik po miejscach, epokach, marzeniach i złudzeniach...
Zapatrzony w to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, oddany bez reszty przywoływaniu form minionych...

Archiwum:


2018
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (1)

2017
» maj (2)
» luty (1)

2016
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (2)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» luty (2)
» styczeń (4)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (4)
» wrzesień (2)
» sierpień (3)
» czerwiec (1)
» maj (4)
» kwiecień (2)
» marzec (1)
» luty (3)

2014
» grudzień (1)
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (1)
» czerwiec (1)
» kwiecień (2)
» marzec (2)
» luty (2)

2013
» lipiec (2)
» czerwiec (2)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (1)
» styczeń (1)

2012
» grudzień (2)
» listopad (4)

Ostatnie komentarze


[Mst]
Szanowny Autorze Przede wszystkim wielkie uznanie za ten i pozostałe teksty. Czyta się je niezmiennie z...
[jamida]
Mieszkałem przy ul: Nad Niprem (d. Leona Laski). Była tam m.in baza transportowa PSS (?) Traktory (tak,...
[marzanna]
Dom Karola Korna znajduje się na ulicy Mickiewicza.Niedawno odsłonięto pamiątkową tablicę na jego cześć. Nawiązując...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 253583
Newsów: 91
Komentarzy: 330
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Liceum mundi, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała