liceummundi.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
liceummundi.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - liceummundi.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - maj 2013

Komentarzy (0)

To moje okno

  

czyli

Murcheologia stosowana


Na ulicy Orkana - mimo zapewnień - nic się jeszcze nie dzieje, choć dziać się już powinno wiele. Zapowiadany od miesięcy remont jest tutaj niewątpliwie konieczny. Wprawdzie rewitalizacja tego fragmentu miasta nie pociągnie za sobą (dla jednych na szczęście, dla innych - niestety) zmiany nawierzchni na bardziej przyjazną dla aut i kierowców, ale do jesieni remont samej ulicy Orkana ma się zakończyć. Nawierzchnia, jak nawierzchnia, sam jeżdżę nią tylko wówczas, gdy mam naprawdę pilną potrzebę. Zdając sobie sprawę z unikalności miejsca - wolę wykonać objazd, niż wytrząsać swoją przetłuszczoną wątrobę i narzekać na prowincjonalną zapyziałość i technologiczną ciemnotę (w domyśle: wylejcież wreszcie asfalt!).
Dlatego stanowczo bardziej wolę tamtędy chodzić piechotą.

Co czynię z oddaniem...

Podążając ulicą od placu Chrobrego nie zwracam uwagi na bruk, ale na zupełnie inny szczegół, choć właściwie ciągle z tej samej bajki. Piętrzący się po lewej stronie mur miejski i kamienice na tym murze wsparte, są jawnym dowodem na to, że to miejsce było świadkiem wielu remontów, modernizacji i przebudów. Może nie było ich tu więcej niż w innych miejscach Wzgórza Miejskiego, ale to własnie tutaj te budowlane ingerencje są widoczne lepiej niż gdzie indziej. I to bez koniecznści otwierania albumu Bielsko i Biała na starych pocztówkach.

Cała powierzchnia muru od Zamku aż po ulicę Waryńskiego upstrzona jest przeróżnymi, a to kamiennymi, a to ceglanymi wtrętami świadczącymi o dość częstym, a chaotycznym ingerowaniu w kamienny monolit. Dzisiaj trudno już nawet rozpoznać, czy skrupulatnie zamurowany otwór, którego zarys widać do dziś, był oknem, drzwiami, czy piwnicznym włazem. Takich tajemniczych zjaw, przedwiecznych ech, świadczących o bijącym tętnie miasta jest tu dużo.


Sam mur, którego relikty próbujemy miejscami dość rozpaczliwie ratować, pochodzi z XVI wieku. Będąc drugim, zewnętrznym pasem umocnień miejskich - jest najpewniej odpowiedzią na zagrożenie tureckie w tym czasie, chociaż słowo "najpewniej" świadczy, że nawet co do tego nie za bardzo mamy pewność. Szczęśliwie zachowały się do naszych lat dość spore fragmenty umocnień, poznaczone jednak dowodami ludzkiej działalności. Spacer wzdłuż ulicy Orkana jest dla mnie zawsze specyficznym przeżyciem. Trudno o bardziej wyrazistą lekcję historii.

Tak, wiem, to historia okolwiek niedawna i z archeologią nie ma wiele wspólnego, ale te murowe (murskie, muralskie, murzaste?) pozostałości mocno działają na moją wyobraźnię.

Ot, choćby ten pierwszy z brzegu przykład... W ścianie narożnej kamienicy widać w murze, na wysokości około metra, otwór wejściowy. Drewnianie drzwi nie wyglądają zbyt sędziwie, są, rzecz jasna, późniejsze, jednak ościeże mają swą proweniencję co najmniej dziewiętnastowieczną. Skąd wiem? Nie wiem. Domyślam się. Do połowy XIX wieku, a ściślej do lat czterdziestych, poziom ulicy był przecież nieco wyższy. Tutaj przebiegał wał ziemny, będący stopą wzgórza miejskiego, który całe stulecia zasłaniał mur właśnie do wysokosci widocznego na zdjęciu progu. Wał ten był przedłużeniem tego samego tarasu ziemnego, który widać tuż przy zamku, u stóp wieży i tego samego, który tworzy wysoki taras ze schodami wiodący na podcienia. I to dlatego te drzwi są tak wysoko.

Po tragicznym pożarze w 1836 postanowiono gruntownie zmodernizować ten zakątek miasta i w 1844 splantowano tu potężny fragment stromego stoku, przekopując przezeń ulicę Wzgórze (która wczesniej była dużo bardziej stroma i biegła zakosem bezośrednio pod zamkiem), wyburzając przy tym nie tylko resztki spalonego domku ślusarza, ale powozownię i - co martwi mnie szczególnie - dolną wieżę wraz z najgłębszymi jej fundamentami. Wkopując się w masyw obniżono więc nie tylko początkowy odcinek ulicy Wzgórze, ale cały jej obszar, przez co dzisiejsza Orkana też musiała być wyrównana do nowego poziomu. Ten poważny, radykalnie zmieniający układ przestrzenny tej części wzgórza zamysł inżynieryjny był chyba pierwszą tego typu w północnej części miasta inwestycją od czasu wzniesienia zewnętrznego muru.

O tym, że dzisiejsza ulica Orkana była kiedyś na tym odcinku nieco wyżej świadczy wiele dowodów, które uważny obserwator wychwyci przyglądając się okolicy. Wprawdzie kamienice po przeciwnej, północnej stronie ulicy mają wejścia prawie z poziomu bruku, jednak wszystkie one pochodzą już z czasu po przebudowie - z końca XIX lub początku XX wieku, kiedy poziom ulicy był już ustalony na dzisiejszej wysokości. Jedynie kamienica Kałuży pamięta stary przebieg tutejszych ulic, ale ona właśnie... posadowiona jest nieco wyżej niż inne, o czym świadczą trzy stopnie przy wejściu od Orkana, które miały zniwelować powstałą różnicę poziomów.

Nieco dalej widać relikty furty. Nie mam pojęcia jaki jest jej wiek. Wykonany niezbyt pięknie, ale niezwykle solidnie łuk nad światłem furty, choć z kamienia, tylko sprawia wrażenie równie wiekowego co sam mur, w istocie musi być dużo późniejszy. Istnienie w pasie umocnień furty, umiejscowionej w dodatku w podwórzu kamienicy przy ul. Podcienie, nie jest uzasadnione żadymi względami obronnymi, tym bardziej, że - o ile wiem - prawdziwa furta "ucho igielne" znajdowała się kilkanaście metrów dalej, w osi dzisiejszej ulicy Słowackiego. Dokąd więc prowadziła ta furta? Sądzę, że... do przydomowego ogrodu. Po prostu. Powstała w czasach, gdy walory obronne umocnień były już praktycznie zerowe. Można więc było przepruwać je w górę, w dół i na skos. I tak czyniono...

Zresztą podobnych śladów w murze jest więcej. Przez całe stulecia mieszkańcy miasta mozolnie przekuwali się przez łamany kamień polny, aby wpuścić do wnętrza pobudowanych w zwingerze domów nieco światła. Przez wieki powstawały i nikły okna i drzwi wiodące do domów, na podwórza, do ogrodów. Przez całe lata mur zarastał patyną mchu, grzybów i ludzkich działań.

Opodal wylotu ulicy Krętej, poniżej wyciętych w murze, funkcjonujących do dziś okien widnieją najstarsze - jak sądzę - ślady takich prac. Dwa, ledwie widoczne w caliźnie łuki sugerują dwa niewielkie okna. Muszą być naprawdę stare - o ich obecności świadczy tylko ułożony inaczej, bo na sztorc, kamień nadproży. Okna są zamurowane tym samym polnym kamieniem, co sam mur i to tak doskonale, że trudno doczytać się przebiegu węgarów. A jednak są.

Czy były to okna piwnic, przez które wrzucano szuflami węgiel (kiedyś ta ulica nazywała się Węglowa), czy może okna izby, w której mieszkała domowa służba... A może po prostu zwyczajne okno zwyczajnej kamienicy?
Cokolwiek tu było, ślad po tym pozostał do dziś. Nie żyją ludzie, którzy wyglądali przez te okna, nie ma nawet samych okien. Pozostały smętne relikty, ale nawet one więcej mówią o ostatnich stu latach niż wszystkie doktoraty na ATH... Więcej nawet niż żyjący świadkowie ostatniego stulecia, bo tak naprawdę nie ma już świadków tamtych czasów. Nie ma nikogo, kto mógłby powiedzieć: to były okna mojego pokoju, to ja przez nie wyglądałem, ja to znam...

A wydawałoby się, że to było tak niedawno temu, że to zaledwie wczoraj... I że żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają ten czas...

Nie. Nie pamiętają. Nie żyją. Nie ma ich. Żyjemy w epoce niepamięci, w czasach amnezji, w świecie, który ma do dyspozycji już tylko kroniki, pamiętniki, gazety, zdjęcia...
I dobrą wolę, chęć odtwarzania tego, co znalazło się pod gruzami ludzkiej niepamięci.

Albo brak woli.

Ale nie ma świadków...

2013-05-17 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Maciej P., czyli...
przybysz z daleka, do tego stopnia zakochany w dwumieście, że uczynił je swoim własnym. I swoich dzieci.
Niedokształcony podróżnik po miejscach, epokach, marzeniach i złudzeniach...
Zapatrzony w to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, oddany bez reszty przywoływaniu form minionych...

Archiwum:


2018
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (1)

2017
» maj (2)
» luty (1)

2016
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (2)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» luty (2)
» styczeń (4)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (4)
» wrzesień (2)
» sierpień (3)
» czerwiec (1)
» maj (4)
» kwiecień (2)
» marzec (1)
» luty (3)

2014
» grudzień (1)
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (1)
» czerwiec (1)
» kwiecień (2)
» marzec (2)
» luty (2)

2013
» lipiec (2)
» czerwiec (2)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (1)
» styczeń (1)

2012
» grudzień (2)
» listopad (4)

Ostatnie komentarze


[jacekproszyk]
mimo pięknej analizy i skrupulatności której chylę czoła obawiam się, że to nie jest dobry...
[Mst]
Szanowny Autorze Przede wszystkim wielkie uznanie za ten i pozostałe teksty. Czyta się je niezmiennie z...
[jamida]
Mieszkałem przy ul: Nad Niprem (d. Leona Laski). Była tam m.in baza transportowa PSS (?) Traktory (tak,...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 261950
Newsów: 91
Komentarzy: 331
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Liceum mundi, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała