liceummundi.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
liceummundi.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - liceummundi.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - październik 2014

Komentarzy (4)

Jest, ale nie ma...

  

czyli

Okruchy II

Czas jakiś temu zastanawialiśmy się nad uwarunkowaniami, które w tkance miasta powodują takie a nie inne zmiany i odciskają swoje piętno na późniejszych dekadach lub nawet wiekach. Mówiliśmy wtedy o Placu Smolki i potoku Niper. Dziś także odwiedzimy takie miejsce, które - choć trwa od wieków - w zasadzie nie istnieje.

Zaczynamy od małej zagadki

Co to jest?

Nie pytam rzecz jasna o miejsce, bo lokalizacja nikomu raczej nie sprawi problemu. Pytam o ten zapuszczony, zarośnięty zaułek, jaki wyłania się zza blaszanego parkanu. O ten wąski pas nieużytku tkwiącego między starą farbiarnią Schlezingerów, a parcelami przy ul. Nadbrzeżnej...

Zazwyczaj nie przywiązujemy wagi do szczegółów tego rodzaju, przechodząc najczęściej obok takich zapomnianych fragmentów miasta bez refleksji. A niesłusznie. Ten zakątek bowiem kryje w sobie pewną tajemnicę.

To, co dziś widzimy na zdjęciu i w rzeczywistości - pas dzikich zarośli wciśnięty pomiędzy mury i płoty - to pozostałości istniejącego tu od co najmniej XVI wieku, a więc w zasadzie od zarania osady Biała, prowadzącego wzdłuż rzeki Białej przekopu młyńskiego. Tutaj właśnie, w okolicach dzisiejszego mostu na rzece (w XVI wieku nie było tu żadnego mostu, rzecz jasna) brała swój początek odnoga Białej zasilająca znajdujący się na północ od wsi lipnicki młyn.

Młynówka jest dla nas dziś zjawiskiem co najmniej marginalnym, nawet jeśli wiemy, jak wielkie znaczenie miała niegdyś dla funkcjonowania młynów, foluszy i farbiarni, a co za tym idzie dla całego miasta. Nie doceniamy jednak jej roli w dziejach Białej i Lipnika. A niesłusznie. Bez niej i jej podobnych (w Bielsku i w Białej było ich kilka) niemożliwy byłby rozwój osady. W ogóle.

Obecnie po Młynówce nie ma już właściwie żadnego śladu, jeśli nie liczyć mało widocznego zagłębienia terenu. Ale tak się złożyło że właśnie ten początkowy, liczący ok 300 m. odcinek przekopy jest jeszcze do uchwycenia i dziś. Dzięki budowanym na przestrzeni wieków obiektom miejskim, które siłą rzeczy musiały uwzględniać przebieg kanału i dostosowywać się do niego, do dziś ciągle widoczny jest przebieg koryta cieku.

Wyruszmy więc na krótki, zaledwie dwukilometrowy spacer wzdłuż tego co pozostało po Młynówce sprzed stuleci.

W połowie XVI wieku tereny, przez które biegł kanał, były uprawnymi polami i łąkami należącymi do Lipnika. Prócz młyna nie było tu żadnych innych zabudowań. Biała dopiero powstawała, więc na zabudowanie brzegów Młynówki trzeba było poczekać do wieku XVIII. Tu, gdzie zaczynał się kanał, w latach 70-tych XVIII wieku Ernest Nitsch wybudował pierwszą farbiarnię.

Rzecz jasna sama Młynówka służyła jako napęd maszyn i źródło wody.Nad samym kanałem stały niewielkie zabudowania, zapewne ujęcie wody i odpływ ściekowy. Główne budynku farbiarni znajdowały się nieco bardziej na południe. Pan Ernest już w latach dziewięćdziesiątych sprzedał zakład Johannowi Fritsche, który rozbudował firmę na tyle, że stała się dumą rodziny. W 1864 roku farbiarnię przejęli Schlesingerowie (Schlesinger był u Fritschego kierownikiem produkcji). Potężne hale, które stoją do dziś są ich dziełem. W tym okresie miasto Biała rozrosło się już bardzo, zabudowania dotarły aż tutaj. opodal farbiarni biegła wygodna szeroka droga od centrum Białej do brodu na rzece i dalej do dworca i w kierunku Bielska.

Zabudowania farbiarni Schlesingera. W dwudziestoleciu międzywojennym była tu już fabryka sukna Rabinowitz & Syn.

Młynówka toczyła swe wody dalej na północny wschód. Tuż za farbiarnią wody cieku obmywały mur cmentarza ewangelickiego, który powstał tu w roku 1783, kiedy to przeniesiono go z terenu przykościelnego w centrum osady. Pierwotnie zmarłych chowano po zachodniej stronie, tuż przy farbiarni, z czasem nekropolię rozbudowano. Nigdy jednak nie osiągnęła wielkich rozmiarów. Dziś schowana między zabudowaniami, niedostrzegalna z ulicy, zapomniana, niszczeje.

A szkoda. Bo to naprawdę stary cmentarz. Znajdują się na nim najstarsze w mieście zachowane nagrobki i figury.
Tutaj pochowano burmistrza Białej Rudolfa Seeligera, przemysłowca i działacza społecznego Oskara Gulchera, czy Wilhelma Zipsera.


Północny mur cmentarza to jeden z nielicznych już w mieście fragmentów, które nieprzerwanie istnieją w tym samym miejscu od osiemnastego wieku. Zarośnięty dzikim winem, przycupnięty w sąsiedztwie farbiarni przetrwał niewzruszenie ponad 230 lat. I nadal stoi.


Za cmentarzem Młynówka gwałtownie skręcała na wschód i zbliżała się do traktu na Komorowice, gdzie ponownie skręcała na północ. Jej dalsza trasa wiodła przez dzisiejsze boisko Zespołu Szkół Ekonomicznych, aby po przekroczeniu linii dzisiejszej ulicy Towarzystwa Szkoły Ludowej dotrzeć do młyna lipnickiego.

Funkcjonujący od XVI wieku młyn posadowiony był między rzeką Białą a drogą na Komorowice. Dziś nie ma po nim śladu, w miejscu, gdzie stał, jest teraz salon meblowy.
Był to pierwszy młyn na Młynówce, ale nie jedyny. W XVIII wieku na tym kanale funkcjonowały cztery młyny i folusz.

To właśnie mniej więcej na terenie boiska szkolnego ZSE (gdzie widać nawet pozostałości nadbrzeżnych nierówności terenu) zanika ostatecznie jakikolwiek dotrwały do dziś ślad po Młynówce. Dalej mamy już tylko zwartą zabudowę, która nie daje nam szans na odgadnięcie przebiegu koryta młyńskiego cieku. Może jeszcze tylko w okolicy ulicy Zmożka i Rzeźniczej, w specyficznym ułożeniu budynków można dopatrywać się dalekiego echa dawnego ukształtowania terenu. Może jeszcze w podwójnym szpalerze starszych drzew rosnących tuż przy ulicy Komorowskiej (na wysokości ul. Tulipanów) można domyślać się niegdysiejszych nadbrzeżnych zarośli. I tyle.

Młynówka kończyła swój bieg ponownie łącząc się z Białą na terenie dzisiejszego zakładu Teksid, wpadając do rzeki łagodnym łukiem od wschodu.


Ciek istniał jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. Intensywne prace budowlane w tej części miasta w pierwszej połowie dwudziestego stulecia błyskawicznie i właściwie prawie bez śladu zatarły o nim jakąkolwiek pamięć.

2014-10-24 | Dodaj komentarz
giepe
2014-12-04 22:06:53
wciągające to i inspirujące. dziękuję że Panu się chce. ogromnie to ciekawe
Maciej P.
2014-12-09 18:18:25
Dziękuję za miłe słowo. Staram się jak mogę również (a może przede wszystkim) dla takich Czytelników jak Pan/Pani. Być może rzeczywiście kwestia "chcenia", o której Pan(i) pisze ma przy realizacji projektu, jakim jest ten blog, zasadnicze znaczenie. Być może jest głównym powodem, dla którego te wpisy powstają. Bo w istocie włóczenie się po moim ukochanym mieście z aparatem fotograficznym i szkicownikiem w realu, a po pożółkłych stronach dokumentów, kronik i opracowań w czytelni, to jest rzeczywiście coś, co "bardzo mi się chce". I co sprawia, że szara rzeczywistość, naznaczona codziennymi (i niecodziennymi) problemami nabiera blasku. Pozdrawiam ciepło.
Bartek
2015-04-13 23:09:19
Wydaje mi się, że został jeszcze jeden ślad po młynówce a być może nawet po młynie w mapach katastralnych. Proszę spojrzeć: http://mapy.geoportal.gov.pl/imap/?locale=pl&&gui=new&sessionID=1746555 Wydaje się, że parcela 4475/29 to zarys budynku, być może własnie młyna.
Maciej P.
2015-04-14 20:51:31
Całkiem ciekawe spostrzeżenie, Panie Bartku. Szczerze mówiąc ja również penetrowałem Geoportal w tym kierunku, korzystałem jednak - bezskutecznie - ze skanowania lidarowego (które w mieście jest raczej mało przydatne), podczas gdy trzeba było włączyć warstwę katastru. Istotnie, w planach katastralnych mamy przecież dość ciekawe zaszłości ilustrujące dawne przebiegi granic działek. Wprawdzie zacierają się one z czasem, ale w przypadku resztek kanału Młynówki mamy do czynienia z przeszłością niespełna stuletnią. Pozdrawiam.
Komentarzy (0)

Na skrzyżowaniu szlaków

  

Kiedy 20 kwietnia 1781 roku oddawano do użytku pierwszy, wiodący do Bochni odcinek Szosy Cesarskiej, wśród mieszkańców Białej żywa była jeszcze pamięć o starych traktach handlowych i komunikacyjnych przebiegających przez miasto. Było ich kilka. Prócz tzw. Starej Drogi (o której pisaliśmy już wcześniej dokładniej) przez Białą przebiegały również takie trakty jak droga komorowicka, szlak do Lipnika, trakt oświęcimski, czy będąca przedłużeniem tego ostatniego droga żywiecka. Na Szlaku Żywieckim chciałbym się dziś na chwilę zatrzymać.
Dlaczego na nim? Bo w przeciwieństwie do pozostałych, których przebieg jest aż nazbyt czytelny (trakt hałcnowski to dzisiejsza ulica Wyzwolenia, droga komorowicka to ul. Komorowicka na całej swej długości, a szlak lipnicki to oczywiście ul. Lipnicka), droga na Żywiec choć nadal istnieje w tkance miasta, jest jednak zatarta na tyle, że już mało kto potrafi wskazać jej dzisiejszy przebieg.
A jest to możliwe.

Szlak hałcnowski i droga komorowicka biegnące z północy, spotykały się (przeciąwszy uprzednio biegnący dzisiejszą ulicą 11 Listopada szlak Kraków-Lwów) na placu kościelnym w Białej. Późniejszy Plac Deskowy był więc bardzo ważnym miejscem, bo to właśnie tutaj zbiegały się trasy podróżnych i handlarzy. I z niego ruszano w dalszą drogę. Z drugiej strony jest to trochę dziwne, bo zazwyczaj w takich przypadkach szlaki krzyżują się w centrum osady, przy miejskiej wadze, smatruzie i ratuszu. Tutaj było inaczej. Siatka tras handlowych była bardziej skomplikowana, by nie rzec chaotyczna.

Przebieg traktu żywieckiego można uchwycić i dziś. Wystarczy zapuścić się w ulicę Broniewskiego. Tutaj właśnie brał on swój początek. Nie biegł bowiem, tak jak dzisiaj, na wschód od kościoła p.w. Opatrzności Bożej, ale od zachodu. Droga prowadziła u stóp wzgórza zajętego przez dwór starościński (wzgórza dużo wyższego niż dzisiaj) i wiodła dalej na południe.

Przebieg szlaku łatwo uchwycić i dziś. Ulica Broniewskiego pokrywa się z nim w całości. Biegnie ona początkowo przez tzw. Dolny Dwór, czyli osadę dworską założoną w XVII wieku przez późniejszego burgrabiego krakowskiego, Jana Wizemberga młodszego. Tędy jechały pełne towarów wozy, tędy pędzono bydło i nierogaciznę na żywieckie targi. Ewentualnie z żywieckich targów wędrowano z wełną i skórami w drugą stronę.

Ulica Broniewskiego podąża dalej na południe. Po prawej stronie, tuż nad rzeką, rozłożył się bialski blich dworski, czynny jeszcze w latach osiemdziesiątych XVIII wieku (okolice ulicy Sempołowskiej). Gościniec biegł prosto na południe nie napotykając żadnych przeszkód. Dzisiaj nie jest już tak pięknie. Elektrociepłownia Złote Łany rozsiadła się na pradawnym trakcie jak kwoka na grzędzie przecinając drogę w pół.

Kiedyś była to jednak tętniąca życiem okolica. Dziś mało kto tutaj zagląda. Teraz ten fragment ulicy Broniewskiego tuż przy płocie elektrociepłowni to nieco zapomniany zaułek, w którym tkwią jeszcze relikty przedindustrialnych czasów. I tylko one przypominają o niegdysiejszej roli tego miejsca, roli, w którą dziś trudno uwierzyć.

Dalszy ciąg szlaku na Żywiec można uchwycić tuż za płotem elektrociepłowni, od strony południowej. Stara droga dzisiaj w niczym już nie przypomina handlowego traktu. A jednak dochodząca do torów linii kolejowej w kierunku Żywca ulica Gałczyńskiego i jej przedłużenie - ul. Leszczyńska to ciągle ulice biegnące dokładnie tym samym, liczącym kilka wieków ciągiem komunikacyjnym.


Dla rozwoju samej osady nie było to bez znaczenia. Wzdłuż szlaku, nawet na dalekich peryferiach miasta, skupiało się życie, budowano domy, powstawały karczmy, kuźnie, placówki spedycyjne i cała masa innych budynków zaplecza handlowo-transportowego. Wzdłuż dróg wylotowych rozrastały się przedmieścia dziś zupełnie nierozpoznawalne. Nowe bloki zatopionych w zieleni osiedli zatarły ten stary krajobraz, ale czasem, wśród nich można i dziś odnaleźć relikty tamtych lat.

Skoro więc było tak pięknie, można zadać pytanie, dlaczego ten szlak w ogóle popadł w zapomnienie? To sprawa dość złożona i przebiegająca na przestrzeniu wielu dekad.

Podróżni podążający z Krakowa lub Lwowa na Cieszyn i Wiedeń w XVII i w pierwszej połowie XVIII wieku musieli jechać przez Kęty. Do Białej docierali więc od strony północnej, kierując się albo do centrum osady tzw. Polską Drogą, albo omijając miasto i zmierzając drogą wśród pól (dzisiejszą ul. Wyzwolenia) do przeprawy na Niwce (plac Opatrzności Bożej). Ta sytuacja zmieniła się dopiero w latach osiemdziesiątych XVIII wieku, kiedy wytyczono nową drogę do Krakowa - biegnącą ze wschodu na zachód Drogę Cesarską.

Nie była to jednak, wbrew pozorom, jedyna Droga Cesarska w mieście. W 1820 roku oddano do użytku nową drogę na Żywiec, która swój początek brała przy starej "Cesarce" (11 Listopada, w okolicy dzisiejszego przejścia podziemnego). Nazwano ją "drugą szosą cesarską".
Zaczynała się tutaj:

A biegła prosto, jak w pysk strzelił. Przez całe 150 lat. Dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku, podczas wytyczania nowej czteropasmówki, odcięto ten początkowy odcinek "drugiej cesarki" od reszty, czyli od dzisiejszej ulicy Żywieckiej.

Na tej współczesnej fotografii widać wyraźnie, że krótki brukowany odcinek nowej "cesarki" doskonale współgra osiowo z obecnie użytkowanym fragmentem ul. Żywieckiej. Od 1820 roku stąd właśnie wyruszano w kierunku Żywca. Po pótorawiecznym okresie świetności pełnej załadowanych wozów, gwaru podróżnych i krzątaniny obsługi licznych domów spedycyjnych i zajazdów, uliczka ta stała się podrzędnym zaułkiem. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych XX wieku istniał tu postój taksówek bagażowych (całkiem chyba niechcący kontynuując spedycyjne tradycje tego miejsca).

W tym właśnie zakątku miasta mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego stary trakt żywiecki podupadł, a potem całkiem obumarł. To właśnie budowa nowej szosy cesarskiej na Żywiec sprawiła, że stary gościniec, ten, który opisano dokładnie powyżej, stracił swoje znaczenie. Na niegdysiejszym Dolnym Dworze zaczęto stawiać kamienice i domy, droga wylotowa z Placu Deskowego została odcięta, a stary trakt uległ całkowitemu zapomnieniu.

Od dawien dawna w tym miejscu miała swój początek Droga Żywiecka. Przez całe stulecia, aż do drugiej dekady XIX wieku był to jedyny trakt handlowy wiodący na południe po tej stronie rzeki Białej. To ciekawe, znalezione w sieci zdjęcie z lat 60-tych ma jeszcze jeden walor poznawczy. Przedstawia sytuację przed wyburzeniem części zabudowy Placu Deskowego. Dwa budynki widoczne po prawej stronie niebawem znikną z mapy miasta. Powstanie w ten sposób połączenie z ulicą Hettwerowej (Broniewskiego), a tym samym wróci stan sprzed wieku XIX kiedy podążały tędy ładowne wozy.

Od 1820 roku stary trakt żywiecki tutaj właśnie mający swój początek, stracił sens istnienia. W tej części miasta znikł zupełnie. Fizycznie. Zachowały się jego dalsze fragmenty, ale początek, punkt startu został zatarty przez burzliwą historię tej osady. Dopiero kolejne dziejowe zawirowania odsłoniły go na nowo, tym razem jednak bez jakiegokolwiek nawiązania do przeszłości.

Niestety.

2014-10-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Maciej P., czyli...
przybysz z daleka, do tego stopnia zakochany w dwumieście, że uczynił je swoim własnym. I swoich dzieci.
Niedokształcony podróżnik po miejscach, epokach, marzeniach i złudzeniach...
Zapatrzony w to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, oddany bez reszty przywoływaniu form minionych...

Archiwum:


2018
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (1)

2017
» maj (2)
» luty (1)

2016
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (2)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» luty (2)
» styczeń (4)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (4)
» wrzesień (2)
» sierpień (3)
» czerwiec (1)
» maj (4)
» kwiecień (2)
» marzec (1)
» luty (3)

2014
» grudzień (1)
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (1)
» czerwiec (1)
» kwiecień (2)
» marzec (2)
» luty (2)

2013
» lipiec (2)
» czerwiec (2)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (1)
» styczeń (1)

2012
» grudzień (2)
» listopad (4)

Ostatnie komentarze


[jacekproszyk]
mimo pięknej analizy i skrupulatności której chylę czoła obawiam się, że to nie jest dobry...
[Mst]
Szanowny Autorze Przede wszystkim wielkie uznanie za ten i pozostałe teksty. Czyta się je niezmiennie z...
[jamida]
Mieszkałem przy ul: Nad Niprem (d. Leona Laski). Była tam m.in baza transportowa PSS (?) Traktory (tak,...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 261936
Newsów: 91
Komentarzy: 331
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Liceum mundi, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała