liceummundi.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
liceummundi.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - liceummundi.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - czerwiec 2014

Komentarzy (1)

Anatomia upadku

  

Albo

O nieuchronności pewnych zjawisk.

Poprzedni wpis traktował o problemach miejskiej zieleni w sposób ogólny. Dziś chciałbym odnieść się do pewnego szczególnego obszaru naszego miasta, obszaru, który mimo zmian, jakim podlegał, przez wieki pozostawał de facto niewzruszony w swej naturze.

Do czasu...
Mam na myśli nieistniejące już, niestety, Ogrody Zamkowe.

2 czerwca 1489 roku książę Kazimierz II dokonał transakcji handlowej, skupując z rąk mieszczan bielskich i komasując grunty położone w zakolu rzeki Białej. Tereny te zostały przeznaczone na ogrody zamkowe, ale istnieje podejrzenie, że do realizacji pomysłu założenia parku książę został zmuszony zapisami umowy. Bielszczanie zastrzegli sobie bowiem w dokumencie, że na sprzedawanych terenach nie zostaną nigdy wzniesione żadne budynki. Przezorni mieszczanie obawiali się po prostu powstania pod nosem konkurencyjnej osady (która koniec końców i tak powstała po drugiej stronie rzeki półtora wieku później), zatem wymusili na księciu taką właśnie klauzulę. Tak więc, nawet jeśli książę skupował pierwotnie grunty w celach budowlanych, ostatecznie musiał z planów tych zrezygnować.

Ogród, jaki powstał za Piastów, był ogrodem użytkowym. Dostarczał na dwór owoce, wawrzywa, zioła i kwiaty. Miał więc charakter stricte gospodarczy. Dopiero później, w miarę nasadzania coraz to nowych gatunków egzotycznych drzew i krzewów, ogród zaczynał zyskiwać charakter bardziej ozdobny.


Po przejęciu zamku przez mającego wieczne problemy finansowe Karola Promnitza, stan ogrodów, jak sądzę, nie uległ zmianie. Urbarz państwa bielskego z 1571 roku, a więc z okresu bezpośrednio przed przejęciem państwa bielskiego przez pana z Promnicy, wskazuje, że ogród był przede wszystkim sadem owocowym. Istniał obok również ogród chmielowy oraz łąki, ale z opisu tego wynika jasno, że ciągle nie miał on jeszcze charakteru parkowego. Można przypuszczać, że przez te siedem lat panowania właściciela Pszczyny nie dokonano żadnej radykalnej zmiany koncepcji ogrodu. Tym bardziej wierzyciele państwa bielskiego, nie byli chyba zainteresowani niczym więcej ponad zachowanie istniejącego stanu zarządzanych dóbr.
Sytuacja nie zmieniła się wiele, kiedy właścicielem stał się Adam Schaffgotsch, mimo, że ten na brak pieniędzy narzekać nie mógł. Niestety, władał dobrami bielskimi zbyt krótko, aby dokonać w kwestii ogrodów jakiejkolwiek radykalnej zmiany.
Ta ostatnia zaistniała dopiero po roku 1592 roku.

To wówczas, za Sunneghów, powstała najpewniej pierwsza koncepcja parku-ogrodu. Na przestrzeni wielu dekad, sukcesywnie powstawało wspaniałe, prawdowpodobnie renesansowe (jak cały zamek), a potem barokowe założenie, które w chwili przejęcia Bielska przez Sułkowskich mogło zachwycać swym pięknem.

Z fragmentarycznych, porozrzucanych po wielu dokumentach notatek można dowiedzieć się, że park w połowie XVIII wieku posiadał murowany pawilon, oranżerię z wieloma egzotycznymi gatunkami roślin, wielopoziomowe, połączone schodami trawniki z klombami, kompartymentami i inną zielenią parterową, alejki, groty i zacienione nisze. Istniał duży basen o średnicy 15 m. Park obsadzony był wielopiętrową roślinnością, a całość otoczona była solidnym murem.

Ogrody zamkowe otoczone były murem, który, wraz z bramą, mógł nawiązywać swoją architekturą do architektury zamku. Do roku 1876, a więc do momentu podjęcia prac nad poprowadzeniem linii kolejowej na wschód od zamku i nad drążeniem tunelu, wejście do ogrodu usytuowane było naprzeciw furty w murze zamkowym, mniej więcej tam, gdzie dziś znajduje się Plac Teatralny z fontanną. W XVIII wieku furta mogła wyglądać tak, jak na powyższej ilustracji.

W drugiej połowie XVIII wieku, Franciszek Sułkowski dalej rozbudowuje ogród przeznaczając na ten cel spore ilości pieniedzy. Zakłada efektowny labirynt i buduje łaźnię. Mniej więcej w tym czasie powstaje nowa koncepcja parku, który z uformowanego, uporządkowanego założenia o charakterze francuskim, przekształca się powoli w romantyczny park w stylu angielskim.


Już na przełomie XVIII i XIX wieku park zamkowy otoczony był ogrodzeniem przęsłowo-sztachetowym. Być może mamy do czynienia z tym samym, lub podobnym murem, który widać na powyższej ilustracji. Drzeworyt tan (z 1870 r.) przedstawia fragment zamku widziany z ogrodów, mniej więcej z miejsca, gdzie dzisiaj znajduje się budynek mieszkalny przy ul. Generała Grota-Roweckiego. Furta jest niewidoczna, znajduje się poza krawędzią ilustracji, po lewej stronie.

Park zamkowy stanowił miejsce dostępne nie tylko dla rezydentów zamku. Początek XIX wieku to czas, kiedy wśród zieleni, na tzw. Arenie organizowano przedstawienia teatralne bielskiego zespołu teatralnego Hornungsche Schauspieler-, Sänger- und Tänzergesellschaft (artyści wrócili do ogrodów jeszcze raz - po tragicznym pożarze w 1836 r., kiedy spłonął budynek teatru przy zamku).

W latach siedemdziesiątych XIX wieku w obrębie założenia ogrodowego zaczęły następować nieodwracalne zmiany urbanistyczne. Było to nieuniknione. Zamek i ogrody zamkowe znajdowały się przecież w samym centrum miasta. Każda, najdrobniejsza nawet ingerencja urbanistyczna miała, bo musiała mieć, radykalne konsekwencje dla tak sporych nieruchomości.


Budowa linii kolejowej i tunelu do błahostek nie należą, nic więc dziwnego, że ta inwestycja dosłownie i w przenośni przeorała okolice książęcych posiadłości. Dosłownie odcięła ogrody zamkowe od samej rezydencji, co już samo w sobie było zjawiskiem fatalnym. Więcej. Można przypuszczać, że to właśnie realizacja przedsięwzięcia kolejowego w tym, a nie innym miejscu stała się początkiem końca samych ogrodów zamkowych. Wprawdzie od 1877 roku, czyli od momentu zakończenia prac nad linią kolejową biegnącą przez środek miasta, a latami trzydziestymi, kiedy ogrody zamkowe ostatecznie zostały wykarczowane, zaorane, splantowane i zabudowane minęło 60 lat, jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać, że to właśnie oderwanie ogrodów od zamku pozbawiło je sensu istnienia. Wszak Max Fabiani projektował w tym miejscu osiedle już końcem XIX wieku! Zatem na rzeczy było coś już w dwadzieścia niespełna lat po zakończeniu inwestycji.

Po przeciągnięciu linii kolejowej do Żywca na wschód od zamku furta wejściowa do ogrodów została przesunięta bliżej Placu Giełdowego. Teraz do ogrodów wchodziło się nie w osi głównej alei, ale z boku, przejściem nad tunelem. Była to kolejna, deprecjonująca ogrody okoliczność.
Pod koniec XIX wieku ogrody podupadły. Coraz mniej w nich było tego świetnego i pysznego założenia ogrodowego, coraz mniej blasku i dotychczasowego kunsztu, choć ciągle próbowano wskrzesić dawną świetność tego zakątka miasta.

Układ przestrzenny ogrodów zmieniał się - jak już się rzekło - znacznie na przestrzeni wieków. Czasem diametralnie. Na planie katastralnym z 1836 roku widzimy ogród o wyraźnym, regularnym rysunku z główną aleją biegnącą od zamku ku rzece, dzielącą park na dwie części. Widzimy też nieregularne fantazyjne założenie z alejkami biegnącymi po obu stronach alei głównej. Podobny układ widać jeszcze na mapie Bielska z 1855 roku.


Radykalne zmiany urbanistyczne tego fragmentu miasta wymusiły jednak daleko idące zmiany w układzie przestrzennym parku. Deformacja osi symetrii parku jaka miała miejsce przy budowie linii kolejowej do Żywca, wymusiła zasadnicze przemodelowanie charakteru ogrodu. Aleja główna, prowadząca dotąd od bramy przestała mieć jakikolwiek sens, bo nie było już bramy, w ogóle nie było juz starego ogrodzenia. Z istniejącym od dekad rozplanowaniem pożegnano się definitywnie.

Na planie Pfistera z 1904 roku widać ogrody zamkowe już w całkiem nowym, odświeżonym rysunku, z koncentrycznym układem klombów i skwerów, z plątaniną tworzących nieregularny labirynt alejek. Podobnie prezentuje się ogród na planie Pharusa z 1914 roku.

Park w tym okresie - choć ciągle rozległy - był już w stanie krytycznym. Decyzja o jego sprzedaży na rzecz miasta była już w tedy raczej kwestią czasu.

Lata trzydzieste to dla ogrodów kres ostateczny. Podjęto wreszcie decyzję o zabudowaniu przestrzeni pomiędzy wkopem kolejowym, a rzeką. Projektów dostarczyli Alfred Wiedermann oraz projektanci z firmy Jüttner i Bolek. Na całe szczęście. Dzięki temu całe osiedle zachowało w miarę jednolity charakter i styl.
W krótkim czasie powstało kilkanaście budynków wśród dawnej parkowej zieleni, która kurczyła się nieodwołalnie.

Jedna z nielicznych fotografii przedstawiających ogrody zamkowe w trakcie zabudowywania. Niewiele tu jeszcze domów, więcej drzew, zapewne zabytkowych pozostałości po parkowym założeniu. W centralnej części zdjęcia widać dość rozległą, choć niewysoką budowlę z kominem. To tartak książęcy. Za nim hale fabryczne przy dzisiejszej ul. Inwalidów, wreszcie na trzecim planie masywny biurowiec mieszczący Bank Spółek Zarobkowych (róg dzisiejszych 1 Maja i K. Miarki).

Na tym sporym obszarze błyskawicznie powstało niebrzydkie, jednolite stylowo, wkomponowane w zieleń osiedle, które świetnie wtopiło się w otaczający krajobraz, stając się znakiem wielowiekowych przemian, jakie zaszły w zakolu Białej od czasów średniowiecza.

Można się zżymać na Księcia Sułkowskiego za podyktowaną względami finansowymi decyzję, można mu mieć ją za złe - dziś tak potężna enklawa zieleni w samym środku miasta byłaby nie do przecenienia. Pewnie tak.


Ktoś może jednak powiedzieć, że nawet, gdyby w latach międzywojnia nie podjęto dzieła zabudowy ogrodów, z całą pewnością w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych, w okresie budowlanego boomu, w tym miejscu na pewno coś zostałoby wybudowane. Nie przeczę.
Gdyby jednak tak się stało, to z całą pewnością mielibyśmy w tym miejscu do czynienia nie z wysmakowanym modernizmem, ale raczej z koszmarnym soc-real-destrukcjonizmem.

Z drugiej strony, gdyby w XV wieku książę Kazimierz nie wykupił od bielskich mieszczan tej ziemi, gdyby nie zagwarantował im na piśmie powstrzymania się od zabudowy, zapewne wcześniej czy później ten fragment miasta i tak zapełniłby się całą masą mieszczańskich domów, potem wysokich kamienic, albo, nie daj Boże, warsztatów i fabryk, to - kto wie - pewnie wyglądałby dziś podobnie jak dzisiejsze Żywieckie Przedmieście.

Szczerze mówiąc taki rozwój wypadków równie średnio mi odpowiada...

Może więc jednak dobrze się stało, że w zakolu Białej powstało takie osiedle, a budowę podjęto w takim, nie innym czasie? Może właśnie lata trzydzieste XX wieku były dla takiej inwestycji czasem najlepszym?

W całej - zdawałoby się - spornej sprawie ogrodów, czy raczej w sprawie ich zabudowania, jest jeden, przemilczany jak dotąd, ale w moim odczuciu niezwykle istotny element. Decyzja o pracach budowlanych na terenie od wieków niezabudowanym musiała wynikać z bardzo ważnego powodu - to nie ulega wątpliwości. I sądzę, że powodem tym wcale nie była pusta kasa księcia ordynata. A przynajmniej nie był to powód zasadniczy.


Myślę, że powodem głównym, dla którego zdecydowano się na likwidację ogrodu był fakt, że ogród ten... zaczął umierać.
Nie ma wprawdzie na to konkretnych dowodów, są jednak przesłanki, które każą uważać, że zieleń ogrodowa już w ostatnich dekadach XIX wieku mogła marnieć, a jej utrzymanie stawało się bezcelowe.


Powodem takiego obrotu spraw był głęboki, sięgający poniżej dna Białej wykop kolejowy, który przecinał teren ogrodów totalnie zaburzając stosunki wodne na dużym obszarze. Według relacji ówczesnych gazet i alarmujących raportów, już w latach siedemdziesiątych XIX stulecia studnie na Dolnym Przedmieściu zaczęły wysychać, a władze miasta podjęły decyzję o uruchomieniu podziemnego zbiornika na rynku, który w jakimś stopniu miał przeciwdziałać fatalnej sytuacji.


Można więc z dużą dozą prawdopodobienstwa uznać, że decyzja o zabudowaniu ogrodów była już tylko konsekwencją wcześniejszych działan, a wyrok na ogrody zamkowe zapadł - zupełnie zresztą bezwiednie - znacznie wcześniej.

Tymczasem o dawnej, nieodwołalnie utraconej rzeczywistości przypominają nam już tylko samotne relikty świetnej przeszłości tego miejsca, pozostałości idei, która zrodziła się ponad czterysta lat temu. Nieliczne dęby, jesiony, świerki...

(foto: Hanna Przybylska)

2014-06-18 | Dodaj komentarz
obserwator
2017-04-01 17:48:15
Dopiero teraz wpadłem na blogi o Bielsku i z zainteresowaniem zacząłem czytać od początku. Wyrażam pełne uznanie dla pasji z jaką są pisane no i warsztat, w oparciu o który powstają. Jedno muszę "wytknąć", a mianowicie jednostronność źródeł (zauważam korzystanie głównie z opracowań z zakresu historii sztuki i historii. Źródła inne, np.archeologiczne (a od 1975 r bardzo bogate) są często pomijane lub powoływane w całkowicie innym znaczeniu, niż wskazują opracowania pobadawcze. Nic to jednak pochwalam pasję. Co do masakry drzew w naszym mieście, z przykrością stwierdzam, że nim zadziałał lex szyszko, bielski magistrat miał w tym zakresie niepoliczlne zasługi. Przykłady: w 2016 r wycinka drzew wzdłuż ul.Sempołowskiej, wycinka wszystkich starych drzew wzdłuż ul.Kollątaja, wycinka 6 drzew naprzeciw teatru (rejon ogrodów zamkowych). Wszystko to w miejscu historycznych ogrodów zamkowych i ich bezpośredniej otulinie. Groza!!! A dzikie porkingi na tawnikach, tolerowane plrzez służby miejski; w miejscach objętych znakami zakazu. Piękne to nasze miasto będzie; nie ma co.Pozostaną tylko wspominki i historia.

Informacje:


Maciej P., czyli...
przybysz z daleka, do tego stopnia zakochany w dwumieście, że uczynił je swoim własnym. I swoich dzieci.
Niedokształcony podróżnik po miejscach, epokach, marzeniach i złudzeniach...
Zapatrzony w to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, oddany bez reszty przywoływaniu form minionych...

Archiwum:


2018
» marzec (3)
» luty (1)

2017
» maj (2)
» luty (1)

2016
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (2)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» luty (2)
» styczeń (4)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (4)
» wrzesień (2)
» sierpień (3)
» czerwiec (1)
» maj (4)
» kwiecień (2)
» marzec (1)
» luty (3)

2014
» grudzień (1)
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (1)
» czerwiec (1)
» kwiecień (2)
» marzec (2)
» luty (2)

2013
» lipiec (2)
» czerwiec (2)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (1)
» styczeń (1)

2012
» grudzień (2)
» listopad (4)

Ostatnie komentarze


[andrzej]
Połowę swojego życia mieszkałem w tym rejonie, zatem nie dziwi fakt, że odbieram tą dzielnicę...
[Mada L]
Wspaniała opowieść
[Angus]
Pozwolę sobie powtórzyć kluczowe dla mnie zdanie tego tekstu: "Bo może wtedy jeszcze komuś zależało...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 224910
Newsów: 90
Komentarzy: 325
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Liceum mundi, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała