liceummundi.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
liceummundi.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - liceummundi.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - kwiecień 2016

Komentarzy (3)

Miejski szlag architektoniczny

  


Różnie to bywa... Czasem szwendam się po mieście z aparatem i - proszę mi wierzyć - zdarza się, że nawet nie wyjmę go z torby. Czasem jednak rzuca mi się w oczy coś, co sprawia, że krew się we mnie gotuje. Łapię wtedy za lustrzankę i uwieczniam kuriozum zagryzając przekleństwem.

Panorama. Odwieczna. Stara niczym samo miasto.... Przez wieki ulegająca niewielkim tylko przemianom. Domy trochę urosły, zhardziały kamiennymi, tynkowanymi licami, zarosły papą, gontem i dachówką... Ale poza tym wszystko tutaj do dziś pozostało takie jak dawniej. Te same ściany, te same dachy, taki sam bruk...
No, prawie taki sam.

XXI wiek to epoka cudów. Naprawdę. Nie przesadzam.
Wiemy więcej (prawie wszystko), umiemy lepiej, znamy się dokładniej, jesteśmy mądrzejsi, bardziej doświadczeni, lotni i pełni inwencji niż nasi zacofani, żyjący w prymitywie, brudzie i chłodzie przodkowie. Z troską patrzymy na zapyziały, szary, rozmyty świat przeszłości, z troską, która lubi niepostrzeżenie przemieniać się w protekcjonalne politowanie. W poczucie wyższości i bezczelnej megalomanii.


I to pewnie dlatego czujemy tak przemożną i niepowstrzymaną chęć wcinania się z tymi naszymi technologicznymi cudeńkami zawsze kiedy tylko nadarzy się okazja, wszędzie, gdzie się da, nawet w najstarszą panoramę miasta. O, tak jak tu!

Tak, tak. Nie mylą nas oczy. W dachu starego, liczącego sobie setki lat budynku ktoś wyfasował... okna dachowe. Piękne, błyszczące, zgodne z europejskimi normami i poczuciem estetyki troglodyty konstrukcje, które pasują do tego krajobrazu jak szyberdach do cesarskiej karety. I, proszę Państwa, to nie jest żaden żart. To nie jest fotoszop... To się dzieje naprawdę.


Chyba nie przypadkiem całkiem podobnie, ale w konsekwencji chyba jeszcze gorzej (bo jest to widoczne jak na dłoni) prezentuje się ta kamienica od frontu, od strony Rynku. Wyrosłe ni stąd ni zowąd facjatki na dachu, który nigdy ich nie posiadał, a także wielkie okna dachowe, wepchnięte w połać bez dbałości choćby o podstawowe zasady architektonicznej estetyki, kaleczą boleśnie i dach, i oczy patrzącego. I nawet jeśli co do sensowności umieszczenia w specjalnie do tego podniesionym dachu zabytkowej kamienicy facjatki można jeszcze dyskutować (odpowiednio zaprojektowana, wyważona w proporcjach i ledwie rzucająca się w oczy od biedy ujdzie), to tego typu idotyczne pomysły, jak okna połaciowe, wołają o pomstę do nieba! Noż do diabła, jak można!

Podobnie ma się sprawa w wielu miejscach miasta. Dźwigane z ruin (zaraz ktoś się przyczepi, że sugeruję jakoby Bielsko było w ruinie) rudery, stawiane na nowo, zyskują prócz nowych tynków i kolorów także nowe oblicza. Tak jest z kamienicami przy Rynku, pod nr. 30, czy w nowo odrestaurowanej kamienicy 18, tak jest na Celnej 10, tak jest też na Sobieskiego 28, w dawnej restauracji Herzyka.

Jeszcze w tym konkretnym przypadku, w kamienicy Rynek 19, facjatki jakoś się prezentują. Pobudowane w stylistycznej zgodzie z całą, nienagannie restaurowaną resztą, sprawiają wrażenie, jakby faktycznie były na swoim miejscu. Tutaj trudno się do czegoś przyczepić (może poza samym faktem dobudowania czegoś, co nigdy nie istniało). Gorzej jednak, jeśli mieli się staromiejska tkankę i pichci z tej mielonki mało strawne, pseudozabytkowe danie.

Teoretycznie mamy tu sytuację bardzo podobną. Kamienica Rynek 18 także, podobnie jak jej sąsiadka, odremontowana została z pełnym pietyzmem, z wykorzystaniem całego arsenału środków rewitalizacyjnych z przywracaniem detali i kolorów (bazującym na wnikliwych badaniach stratygraficznych nawarstwień malarskich). A jednak w tym wypadku nie ustrzeżono się przed zgrzytem dachowym. Okna połaciowe są tutaj tak samo na miejscu, jak rzeźbiony galion na dziobie dłubanki, albo weranda w malborskim zamku.

Nie, nie czepiam się. Doceniam, że w ogóle ktoś coś z tym bałaganem robi. Ale jednocześnie nie mogę znieść sposobu, w jaki to się odbywa. Zupełnie, jakby ktoś zrobił deal: "ja inwestuję w renowację kamienicy, w zamian za to miasto idzie na ustępstwa dotyczące pozwoleń." I o ile zgodnie z Art. 30. Prawa budowlanego, na wstawienie okien dachowych wystarczy tylko zgłoszenie w urzędzie, to już przebudowa konstrukcji dachu i wykonanie lukarny dachowej uzależnione są od pozwolenia na budowę. Sprawa z zabytkami jest jednak dużo bardziej skomplikowana, bo w tym wypadku wszelkie zmiany wprowadzone w konstrukcji zabytku obwarowane są nie tylko pozwoleniami na budowę, ale również pozwoleniem na prowadzenie robót budowlanych przy zabytku wpisanym do rejestru. To zaś pozwolenie wydawane jest przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Nie sądzę, aby prace w obrębie naszego najstarszego założenia miejskiego odbywały się z pogwałceniem prawa, natomiast śmiem twierdzić, że w wielu przypadkach pogwałcono przede wszystkim zdrowy rozsądek i dobry smak.

Przesadne hołdowanie utilitas w architekturze prowadzi czasem do sytuacji skrajnych. Dramatycznych. Oto przykład. Pochodzący z przełomu osiemnastego i dziewiętnastego wieku budynek starej szkoły katolickiej w Białej jest zabytkiem (A/128/76). Kilka lat temu zabytek odremontowano, jednak remont nie został zakończony, a sam budynek, nieużywany, niszczał imitując udaną inwestycję. Stosunkowo niedawno ktoś wydał pozwolenie (no chyba że odbyło się to bez żadnej decyzji, zupełnie samowolnie, to jeszcze gorzej) na przeprucie ściany frontowej "alkierza" budynku i wstawienia tam aluminiowych drzwi. Budynek stracił swą pierwotną formę, został oszpecony idiotycznym qui pro quo.

Czy zabytek A/128/76 przestał być zabytkiem? A jeśli tak, to kiedy i z jakiej racji? A może ta część budynku, ów charakterystyczny alkierz już zabytkiem nie jest? Nie wiem. Nie rozumiem. Nie mogę pojąć. Jak to się stało? Kto na to pozwolił? I dlaczego?

Dopiero patrząc od tyłu, od zaplecza na ten obecnie żałośnie okaleczony obiekt, choć obiektywnie jeden z ciekawszych w naszym mieście, można zrozumieć, w czym rzecz. To już istotnie nie jest żaden zabytek. To już faktycznie nie jest sól tej ziemi. To już zwyczajny developerski ochłap, może jakoś tam atrakcyjny, może w jakiś sposób pożądany. Ale jednak ochłap. Rozpadający się wrak, gnijący, umalowany trup. Truchło. Wystarczy spojrzeć... Tak nie wyglądają zabytki. Tak nie prezentują się budynki pod ochroną.

Na naszych oczach klimatyczny, starodawny świat odchodzi w niebyt, skażony trądem nowoczesności, ospą technologii, grzybicą obojętności i dżumą bezmyślności. I powiem szczerze, że zupełnie nie rozumiem, jak można być tak bezmyślnym, tak krótkowzrocznym, aby w tak bezceremonialny, bezrefleksyjny sposób pozbywać się z miasta i z własnej historii czegoś, co jest jej żywą pozostałością, co jest prawdziwym "gościem" stamtąd. Nie pojmuję, jak można z taką łatwością przepuszczać przez palce coś, za co inne miasta, oglądające swoją dawną świetność tylko na starych zdjęciach i rysunkach oddałyby wszystko? Nie wiem, jak to się dzieje, że tutaj, w Bielsku-Białej, zasobnej nie tylko w zabytki, ale przez to również i w świadomość ich wartości, że tutaj dochodzi do tak jawnych i bezczelnych gwałtów na tych zabytkach...

Sapiehówka od frontu wygląda wręcz imponująco. Wprawdzie trzy gible, dla osób pamiętających zabytek sprzed lat wydają się obcymi naroślami; wprawdzie zachowano - mimo ocieplenia i nowoczesnych tynków - charakterystyczne dla epoki józefińskiej łuki nadokienne. To wszystko pięknie. Tymczasem od tyłu...


Czasem myślę sobie, że to wszystko nie dzieje się przypadkiem. Że to nie jest tylko niefrasobliwe w swych konsekwencjach poszukiwanie tańszych może sposobów na inwestycję, może skuteczniejszych w swym technologicznym zaawansowaniu, może łatwiej dostępnych. Przeciwnie. Czasem mam przemożne wrażenie, że takie działania są inspirowane w jakimś konkretnym, nieznanym mi celu. Nie wiem - aby zmusić konserwatora zabytków, czy inne gremia decyzyjne do ustępstw, aby postawić je przed faktem dokonanym, może po to, aby po prostu celowo zniekształcić historyczny krajobraz kulturowy zohydzając go i pozbawiając najbardziej "wstecznej" cechy, jaką jest jego historyczność...

Ale nie dla samego niszczenia. Nie... Zabytek jest wrogiem, bo przepisy, które go chronią, nie pozwalają go zmieniać, zabraniają weń ingerować, stoją na straży jego nietykalności. A z punktu widzenia zuchwałego w tym względzie prawa własności, taka nietykalność jest nieopłacalna, bezsensowna, przynosi straty i... stoi na drodze wolności osobistej jednostki.

Jestem chyba coraz bardziej zmęczony i zniechęcony. I po trochu dzieje się tak dlatego, że wokół nas takich chorych, bezsensownych pomysłów na unowocześnianie bielsko-bialskiego krajobrazu, jak te, które opisałem powyżej, jest coraz więcej. A świadomość, że zwyczajni mieszkańcy na to wszystko nie mają żadnego wpływu tylko pogarsza sprawę.

I właśnie dlatego trafia mnie szlag. Architektoniczny szlag.

2016-04-03 | Dodaj komentarz
Ichabod Crane
2016-04-13 13:09:12
Renowacje w Bielsku-Białej to nie jest temat prosty. Zdarzają się te zacne jak i te wołające o pomstę. Problemem generalnie są te które wykonane nieźle szpecą tym jednym elementem który kompletnie burzy odbiór całości. Mnie osobiście zawsze denerwowały te gible na rynku, kompletnie nie pasujące do całości. Albo te witryny sklepowe w postaci przeskalowanej szyby. Okna dachowe są do przecierpienia ale nie od strony frontu elewacji budynku.
Nikt
2016-04-17 22:31:11
Kolejnym przykładem zmieniającym oblicze na gorsze jest budynek dawnego przytułku św. Anny stojącego tuż przy kościele św. Trójcy...
Doświadczony
2017-04-09 09:46:41
W bielskiej delegaturze Wojewódzkiego Śląskiego Konserwatora Zabytków są "ludzkie paniska" - ochrona ochroną, przepisy, przepisami - ale wszystko można co nie można....Tacy są........."elastyczni".

Informacje:


Maciej P., czyli...
przybysz z daleka, do tego stopnia zakochany w dwumieście, że uczynił je swoim własnym. I swoich dzieci.
Niedokształcony podróżnik po miejscach, epokach, marzeniach i złudzeniach...
Zapatrzony w to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, oddany bez reszty przywoływaniu form minionych...

Archiwum:


2018
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (1)

2017
» maj (2)
» luty (1)

2016
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (2)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» luty (2)
» styczeń (4)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (4)
» wrzesień (2)
» sierpień (3)
» czerwiec (1)
» maj (4)
» kwiecień (2)
» marzec (1)
» luty (3)

2014
» grudzień (1)
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (1)
» czerwiec (1)
» kwiecień (2)
» marzec (2)
» luty (2)

2013
» lipiec (2)
» czerwiec (2)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (1)
» styczeń (1)

2012
» grudzień (2)
» listopad (4)

Ostatnie komentarze


[Mst]
Szanowny Autorze Przede wszystkim wielkie uznanie za ten i pozostałe teksty. Czyta się je niezmiennie z...
[jamida]
Mieszkałem przy ul: Nad Niprem (d. Leona Laski). Była tam m.in baza transportowa PSS (?) Traktory (tak,...
[marzanna]
Dom Karola Korna znajduje się na ulicy Mickiewicza.Niedawno odsłonięto pamiątkową tablicę na jego cześć. Nawiązując...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 253624
Newsów: 91
Komentarzy: 330
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Liceum mundi, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała