liceummundi.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
liceummundi.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - liceummundi.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - maj 2017

Komentarzy (1)

Jednak jest pięknie...

  

Czyli gorzka refleksja.

I znów wróciłem na łamy prędzej, niż chciałem.


Tym razem za przyczyną odzewu, z jakim spotkał się mój poprzedni wpis. Właściwie bardzo dobrze się stało, bo przecież wpis ten, opatrzony zresztą podtytułem "interwencyjny" takie miał zadanie: wywołać odpowiednią reakcję. Dlatego portalowi www.bielsko-biała.pl chwała za to, że sprawę postanowił wyjaśnić do końca. Powtórzę więc: stało się bardzo dobrze, że kwestia bramy została nagłośniona a odpowiednie "czynniki decyzyjne" zechciały zabrać głos w sprawie.

Jest oczywiście kilka wątpliwości, co do których za chwilę się ustosunkuję, ale przede wszystkim muszę stwierdzić z całą stanowczością: nie zostałem uspokojony. A jeżeli już cokolwiek odczuwam w tej sprawie, to jest raczej rozgoryczenie i coraz większa obojętność. W obliczu faktów dokonanych nic innego mi nie pozostaje.

W artykule pt. "Nie ma afery na cmentarzu" czytamy: "Brama zostanie odtworzona w pierwotnym kształcie. Ze względu na brak głębokich fundamentów trzeba ją było całkowicie odmurować. Została także przywrócona jej pierwotna wysokość w stosunku do poziomu chodnika, odsłonięty został cokół muru, odnowiono kutą bramę i furty. Wykonano także remont konserwatorski kamiennych czap, które po zakończeniu prac wrócą na swoje miejsce."


Słowa Miejskiego Konserwatora Zabytków, pana Piotra Kubańdy mają uspokajać, ale nie uspokajają. Przeciwnie.
Być może czytelnik, wyczytawszy w powyższej wypowiedzi, że brama została na nowo wymurowana, pomyśli, że w istocie mamy do czynienia z odtworzeniem zabytku. Będzie jednak w błędzie. Bardzo żałuję, że w trakcie całego wielomiesięcznego procesu mozolnego odbudowywania bramy nie zrobiłem ani jednego zdjęcia. Być może stałoby się wówczas jasne, że słowo "wymurować" to tylko szczególny eufemizm dla prac polegających na wylewaniu betonu w szalunek. Cegła wprawdzie pojawia się w konstrukcji (mam nadzieję cegła historyczna), widac ją doskonale, bo przebija spod marnej jakości tynku, ale czy to ma radować?

Piękna niegdyś (choć zniszczona) ceglana brama została zastąpiona przez kompozytowy (choć nowiutki) zastępnik. I to o tym był ten wpis. O niczym innym.

O wielce irytującej praktyce podmieniania tego co cenne przez swój wiek na bezwartościowe, prawdziwego na sztuczne, zabytku na jego model.

W kontekście tej sprawy (ale nie tylko tej jednej - na terenie naszego miasta takich przykładów jest więcej) najbardziej zdumiewa, że konserwator zabytków podejmuje działania dopiero wtedy, kiedy jest za późno. Pewnie się mylę i najprawdopodobniej źle rozumiem znaczenie słowa "konserwacja". W moim wyidealizowanym świecie to słowo oznacza jednak dążenie do tego aby coś się nie zepsuło, a nie czekanie, aż będzie za późno na ratowanie. Dla mnie "konserwacja" to zabezpieczanie przed niszczącym wpływem czasu.

I jeżeli w przypadku bramy cmentarnej przed interwencją MKZ mieliśmy do czynienia z zabytkiem, o tyle po interwencji już nim raczej nie jest. Oczywiście trzeba w tym miejscu głośno i wyraźnie powiedzieć, że same skrzydła bramne oraz furty jak najbardziej są oryginalne i fachowo odrestaurowane! Stanowczo tak. Ale to mnie nijak nie satysfakcjonuje. Tej anastylozy można było przecież uniknąć. I argument o braku głębokich fundamentów, jako powód murowania całej konstrukcji od podstaw na nowo jakoś do mnie nie przemawia. Istnieją przecież już od całych dekad techniki, które umożliwiają radzenie sobie z podobnymi problemami bez drastycznego ingerowania w sam zabytek. Że są to techniki bardzo kosztowne? No przykro mi.


Jeśli tak, wracamy do punktu wyjścia i może warto jednak - skoro działania konserwatorskie są tak ograniczone funduszami - reagować wcześniej, kiedy nie jest jeszcze za późno.
Na Boga, ten obiekt przetrwał bez większych prac konserwatorskich (pomijając drobne prace naprawcze, szczególnie prawej furty i renowacje tynkarskie) od 1865 roku! Nic dziwnego, że był w fatalnym stanie. A o złej kondycji obiektu wiedziano od dawna. To, co wydarzyło sie we wrześniu ubiegłego roku, a więc zawalenie się łuku lewej furty, nie było czymś niespodziewanym, zaskakującym. można było to przewidzieć. Znaki były aż nadto czytelne.

I właśnie w świetle tych spostrzeżeń rodzi się pytanie. Czy nie jest tak, że o to właśnie w tym wszystkim chodzi, aby sprawy zaszły naprawdę daleko, aby obiekt uległ destrukcji do tego stopnia, by można było całkiem spokojnie i z czystym sumieniem dokonać rekonstrukcji przy wykorzystaniu tańszych technik i materiałów współczesnych? Nie wiem. Nie twierdzę. Tylko pytam.

Pan Piotr Kubańda "uspokaja", że kamienne zwieńczenia bramy po remoncie konserwatorskim wrócą na swoje miejsce, ale to nie jest do końca prawda. One wprawdzie wrócą - to nie ulega wątpliwości - ale nie na swoje miejsce. Tego już przecież nie ma. Wymazano je z przestrzeni publicznej, pozbawiono miasto kolejnego prawdziwego zabytku, zastępując atrapą.

Pozostaje mi już teraz tylko gorzka refleksja.

I wiecie co w tej sprawie jest najbardziej gorzkie? Że wszystko jest ok, wszystko w zgodzie z prawem. Ba, mamy znowu spektakularny sukces!

Karawana jedzie dalej. I tylko blogerzy szczekają.
Szkoda słów.

2017-05-22 | Dodaj komentarz
Józef F.
2017-06-12 16:38:51
Te zawstydzające pseudokonserwacje stają się niestety zjawiskiem powszechnym. Znane mi są wypowiedzi konserwatorów zabytków, którzy tłumaczą się ogromną presją wywieraną na nich przez rozmaitych inwestorów, dla których liczą się głównie pieniądze i czas. Ubolewamy, i słusznie, nad sprawą bramy bialskiego cmentarza (jest mi szczególnie bliski z powodów rodzinnych), gdy tymczasem sprawa, o której tu mowa dotyczy pereł architektury, takich m. in. jak klasztor na Jasnej Górze, gdzie nie tak dawno wprawiano plastikowe okna.
Komentarzy (1)

Afera Gategate

  

czyli wpis interwencyjny


Miałem do lata nie publikować, ale sprawa skrajnie mnie zbulwersowała i bulwersuje nadal, więc złamię obietnicę.

Ulica Cmentarna to wąska, trochę zapomniana, na długim odcinku jednokierunkowa ulica miasta. Biegnie wzdłuż starego, zabytkowego, cmentarnego muru, którego metryka sięga połowy dziewiętnastego wieku. Mniej więcej pośrodku tego muru sytuuje się główna brama wejściowa na cmentarz. Ta brama ma swoją, naprawdę godną historię. W jej miejscu, jeszcze w osiemnastym wieku na cmentarz wiodła prosta furta w drewnianym jak sądze parkanie, przez którą transportowano zwłoki Konfederatów Barskich.

Ostatnio brama główna cmentarza przeszła gruntowny lifting, albo raczej - tak trzeba powiedzieć - postawiono ją na nowo. Zanim władze miasta odtrąbią sukces w kwestii dbałości o zabytki miasta, zanim ustawią się w kolejce po ordery, zanim przypiszą sobie wszelkie zasługi, chciałbym - z kronikarskiego obowiązku - pokazać całą prawdę o "dbałości o cmentarz".

____________________________________________

W roku 2015, wczesnym sierpniowym rankiem zawędrowałem z aparatem w okolice katolickiego cmentarza w Białej. Zupełnie przypadkowa w sumie fotografia przedstawiająca sypiącą się bramę cmentarną była ostatnią, jaką zrobiłem w tym miejscu w takim sztafażu.

W marcu 2016 roku znów pojawiłem się na ulicy Cmentarnej. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zorientowałem się, że pejzaż zmienił się bardzo radykalnie. Potężnego, monumentalnego jesionu stojącego dotąd tuż przy bramie i witającego wszystkich wchodzących na teren cmentarza już nie było.

Po starym drzewie pozostały tylko resztki. Karpa i masa trocin.
Powiem to. Z całą odpowiedzialnością. Wszystkich ekologów i miłośników dzikiego życia w mieście proszę o wybaczenie: dobrze się stało.
Uwielbiam zieleń w mieście. Jednak zieleń w mieście dopuszczalna jest tylko w takim wymiarze, w jakim nie działa destrukcyjnie na jego tkankę. Drzewo wycięto właśnie z tego powodu. Aby nie niszczyło dzieła rąk ludzkich.
Problem jednak w tym, że dokonano tego stanowczo za późno, bo destrukcja postąpiła zbyt daleko. I była fatalna w skutkach.

We wrześniu 2016 roku było już za późno.

Te dwa (słabej, niestety, jakości) zdjęcia są dowodem na to, że w przypadku remontu bramy cmentarnej nie mieliśmy do czynienia z żadnym planowym ratowaniem zabytków, tylko z rozpaczliwym naprawianiem skutków katastrofy budowlanej. Tak, stupięćdziesięcioletnia brama się po prostu zawaliła. Zatem jej remont był zwyczajną koniecznością, ratowaniem tego, co pozostało. Naprawianiem zwykłego (i przez wzgląd na przedmiot - absolutnie niezwykłego) zaniedbania i jego konsekwencji.

To jednak nie koniec.

Bramę natychmiast zaczęto naprawiać. To znaczy nie do końca naprawiać - tutaj to słowo jakiś fatalny eufemizm. Starą konstrukcję zrównano ziemią, odzyskując (nie wiem po co) dziewiętastowieczną cegłę, po czym zgodnie z najnowszymi trendami budowlanymi, postawiono w jej miejsce piękną ... atrapę bramy. Betonbrutową. Gładką, prościutką i błyszczącą.

Przechodzę obok tej bramy codziennie w drodze do pracy. I codziennie jest to dla mnie bolesny spacer. Co ranek, zbliżając się do tego miejsca, zastanawiam się, czy już zobaczę na betonowym murze czerwoną klinkierową cegłę licówkę, czy jeszcze nie.


Codziennie modlę się o to, by na zwieńczeniach bramnych zobaczyć odnowione hełmy. I co ranek przeżywam rozczarowanie.
Dla przypomnienia - tak to wyglądało kiedyś:

Zaczynam się nawet niepokoić. Coś mi bowiem podpowiada, że stylowe zwieńczenia, które całej konstrukcji nadawały tego specyficznego, późnobarokowego charakteru, nie wrócą na bramę. Obym się mylił.

Remont trwa. Okropnie długo trwa. Zastanawiam się, ile jeszcze czasu przyjdzie nam czekać na zakończenie robót. Bo wszystko dokoła bramy mówi, że te jeszcze się nie zakończyły.

A co, jeśli się mylę? Nie znam planów, nie znam zamierzeń. Głupi jestem. Być może niepotrzebnie się nabzdyczam. Ale mnie się to po prostu nie podoba.
Ktoś coś wie?

Niech mnie ktoś uspokoi.

2017-05-16 | Dodaj komentarz
Krzysztof Czyż
2017-05-22 16:14:58
Detale mają wrócić. Kiedy? Nie wiem. W kancelarii parafialnej zapewne mógł by się Pan dowiedzieć więcej. Pozdrawiam!

Informacje:


Maciej P., czyli...
przybysz z daleka, do tego stopnia zakochany w dwumieście, że uczynił je swoim własnym. I swoich dzieci.
Niedokształcony podróżnik po miejscach, epokach, marzeniach i złudzeniach...
Zapatrzony w to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, oddany bez reszty przywoływaniu form minionych...

Archiwum:


2018
» marzec (3)
» luty (1)

2017
» maj (2)
» luty (1)

2016
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (2)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» luty (2)
» styczeń (4)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (4)
» wrzesień (2)
» sierpień (3)
» czerwiec (1)
» maj (4)
» kwiecień (2)
» marzec (1)
» luty (3)

2014
» grudzień (1)
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (1)
» czerwiec (1)
» kwiecień (2)
» marzec (2)
» luty (2)

2013
» lipiec (2)
» czerwiec (2)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (1)
» styczeń (1)

2012
» grudzień (2)
» listopad (4)

Ostatnie komentarze


[andrzej]
Połowę swojego życia mieszkałem w tym rejonie, zatem nie dziwi fakt, że odbieram tą dzielnicę...
[Mada L]
Wspaniała opowieść
[Angus]
Pozwolę sobie powtórzyć kluczowe dla mnie zdanie tego tekstu: "Bo może wtedy jeszcze komuś zależało...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 224902
Newsów: 90
Komentarzy: 325
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Liceum mundi, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała