liceummundi.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
liceummundi.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - liceummundi.blog.bielsko.pl

Komentarzy (3)

Paradoks

  

Krok za krokiem, powoli, niespiesznie przechodzę z jednej strony ulicy na drugą. Zadzieram głowę... Wpatruję się długo i z uwagą. Zdumieni przechodnie podążają za moim wzrokiem i zwalniają kroku, zdziwieni niecodziennym przecież widokiem. Na wysokiej, piętrzącej się nad wąskim tunelem ulicy fasadzie, z wysokości kilkunastu metrów spoglądają na mnie kamienne oczy białej meduzy, tkwiącej w towarzystwie kwiatowego motywu - niespotykanie wielkiego, wysmakowanego, wycyzelowanego do najmniejszego elementu.


Mimo, że od ponad wieku są tuż ponad naszymi głowami, pozostają niedostrzeżone, niewidoczne, zapomniane. Spieszący przed siebie przechodnie spoglądają pod nogi, co najwyżej w okna wystaw... Tak... Kiedyś ludzie częściej patrzyli w górę. Po prostu wiedzieli, że tam, powyżej znajduje się coś, co jest godne uwagi. To dla nich, miłośników piękna w każdej dziedzinie życia i w każdej jego chwili, to dla nich, prostaczków-koneserów mistrzowie kamieniarscy zdobili fasady kamienic, to dla nich nakładali farby, formowali kamień, metal, szkło i porcelanę... Dla nich... Czy dla nas też?
Z pewnością.
Jednak my nie widzimy już tego wcale. Zrobiliśmy się ślepi i głusi na ten oczywisty kiedyś, a teraz marginalizowany aspekt życia. Nie dostrzegamy piękna...


Jednak... Po co? W jakim celu w ogóle zajmować się tak nieistotnym marginesem, jakim jest sztuka, piękno, czy - mówiąc najogólniej - forma? Czy to ma jakikolwiek sens? Czy do czegokolwiek się przydaje, prócz kilku westchnień, prócz kilku chwil oderwania od szaroburej rzeczywistości, która nie znosi pięknoduchów?


Czy nie jest tak, że te życiowe poboczności, które nie popychają nas naprzód w procesie doskonalenia świata, tak jak czynią to dziedziny naukowe, techniczne, czy medyczne, nie mają żadnego sensu?


Proszę mi wierzyć, że nie raz i nie dwa spotykałem sie z takim postawieniem sprawy. Niejednokrotnie próbowano przywołać mnie do porządku i zwrócić moją uwagę na kwestię technologii, odciągając tym samym od kwestii formy...
Oto zadziwiający paradoks... Utylitarne, kształcące całe rzesze młodzieży szkoły średnie i wyższe, wysyłają w świat ściśle, wręcz wąsko wykształconych w jednym tylko kierunku specjalistów, a jednocześnie prawdziwi mistrzowie znikli gdzieś w niebycie i już nikt nie potrafi wykonać finezyjnego stiuku, czy plafonu; stolarze - nawet ci najlepsi - maszynowo wykrawają prościutkie mebelki dla mało wymagających; wśród zegarmistrzów coraz więcej "naprawiaczy zegarków" a coraz mniej artystów. My już nawet nie potrafimy projektować pięknych domów, ba! zwykła renowacja secesyjnej fasady coraz częściej przekracza możliwości fachowców i miasta nasze skazane są na coraz większą liczbę uproszczonych, a w istocie prostackich projektów udających architekturę...


A przecież jeszcze nie tak dawno nasze piękne kamienice, czy dworki zapełnione były pięknymi obrazami, meblami o cieszących oko kształtach, finezyjnymi ozdobami z porcelany, srebra i brązu, pięknymi, wysmakowanymi w swym kształcie zegarami i całą masą innych, potrzebnych, ale i tylko pięknych kształtów, barw i linii. Gdzie to się podziało?
Dlaczego nasze miasta są tak brzydkie, dlaczego nie potrafimy - dysponując wiedzą, techniką, doskonałą technologią i komputerami - stworzyć choćby namiastki, choćby imitacji tego, co naszym przodkom przychodziło z łatwością?


Czy winą za ten stan rzeczy obarczyć należy tak charakterystyczną dziś ucieczkę od nauczania piękna, i określaniem go jako zbędnego? Może rzeczywiście ograniczenie ilości godzin z plastyki i muzyki w szkołach, a wręcz zarzucenie tych przedmiotów, spowodowało, że już od dziecka wyrastamy w odcięciu od piękna, a więc nasycając się wnikającą na to puste miejsce brzydotą? Może dlatego właśnie tego piękna nam zwyczajnie nie potrzeba? Nie czujemy głodu piękna? Boimy się go, nie rozumiemy?


Powie ktoś: "Bzdura, jest jeszcze piękno w naszym świecie." Tak, to prawda. Na całe szczęście. Są jeszcze miejsca, które cieszą zawartą w formie starą prawdą, które samym swoim istnieniem, harmonią, rytmem i finezją czynią świat lepszym.
I o tym już wkrótce.

Nasze zapiski zaczynamy całkiem losowo. Od kamienicy przy ulicy Mickiewicza. Dlaczego od niej? To jeden z pierwszych budynków secesyjnych w mieście. Secesja zaś to ostatni powiew świeżej myśli architektonicznej, bo zawierającej jeszcze - prócz orygnalności, rzecz jasna - wszystkie trzy prawdy witruwiańskiej triady.
Budynek zaprojektował Andrzej Walczok w 1901 r., wybudowany został w 1905.

2012-11-15 | Dodaj komentarz
karoltomecki
2012-11-16 22:18:39
Andrzej Walczok wraz ze swoją firmą pewnie był wykonawcą? Określany jest w dokumentach budowlanych obecnej katedry jako "mistrz budowlany"...
Maciej P.
2012-11-17 10:41:23
Poniekąd. Andrzej (Andreas) Walczok, prócz tego, że był wykonawcą wielu projektów w mieście i posiadał jedną z najlepszych w okolicy firm budowlanych, sam był architektem i zaprojektował zarówno tę kamienicę, jak i kilka innych (choćby willę Karola Steffana syna przy ul. 1 Maja, czy dom mieszkalny przy Modrzewskiego).
emka
2016-08-19 22:01:33
Boże.. myślałem już że nie natrafię na osobę, która jak ja łazi po Bielsku z zadartą do góry głową. Pomimo tego, że się tu urodziłem łażę jak turysta i odkrywam to miasto na nowo. Za każdym razem.
Komentarzy (1)

Za pięć dwunasta

  

Szum potoku płynącego opodal, turkot kół na zakurzonym bruku, stukot obcasów wysokich butów wytwornych dam i eleganckich panów, krzyki dzieci, nawoływanie mleczarzy, szurgot łopat węglarzy, zrzucających węgiel do kamienicznej piwnicy... Wszystko to zlewa się w jeden ciągły dźwięk, przenikliwy i kojący jednocześnie. Nad miastem unosi się delikatna, szara mgiełka dymu z kominów fabryk na jego peryferiach.
Miasto nie jest duże. Ale główna jego ulica pełna jest kamienic o reprezentacyjnych fasadach, z wielkimi witrynami ocienionymi kolorowymi markizami. Pełno tu ludzi, ale nie jest zbyt gwarno ani rojno. Tylko czasem, od strony rogatek w kierunku centrum przemknie jakiś powóz kolei konnej lub wóz pocztowy, a stukot kopyt zanika niebawem i tylko dudnienie na drewnianych belkach mostu niesie się echem wzdłuż ulic.

Wolno i niespiesznie kieruję się ulicą wzdłuż lśniących tafli wystawowych szyb, mijając wzbijających mączny pył pomocników piekarza, zrzucających worki z mąką z wozu na małe wózki, które potem popychając z mozołem, toczą przez wąską bramę na podwórze kamienicy, gdzie mieści się piekarnia; mijam rozwrzeszczanego druciarza zachwalającego swoje usługi, rozbieganą czeredę dzieci ganiających się po okolicznych bramach i podwórkach. Zaglądam przez szybę warsztatu zegarmistrza. Na cyferblacie wysokiego, mahoniowego stojącego zegara jest jedenasta pięćdziesiąt trzy... Tak jak co dzień, o tej samej porze sprawdzam godzinę na swoim zegarku, po czym przechodzę na drugą stronę ulicy i zanurzam się w gęsty obłok dochodzących z kawiarni obok słodkich aromatów. Przystaję na chwilę, po czym wchodzę do półmrocznego pomieszczenia niewielkiej kafejki i siadam przy małym okrągłym stoliczku na wygodnym fotelu z białej wikliny. Zamówiwszy kawę, otwieram przyniesioną przez kelnerkę dzisiejszą gazetę. W winiecie tytułu widnieje data: piętnasty czerwca 1896.
Spoglądam na zegar na kościelnej wieży. Jest za pięć dwunasta.

Nieuchronne zmiany nadejdą lada chwila...

Niniejszy notatnik, będzie rodzajem mojej prywatnej podróży po świecie ginącym, ale rozpaczliwie potrzebującym restauracji, wyciągnięcia z cienia, otrzepania z kurzu i ustawienia znów na zasłużonym i godnym miejscu. Niech ten notes stanie się rodzajem małego szkicownika z wędrówki po kulturze przez duże K i cywilizacji z prawdziwego zdarzenia. Niech stanie się odnośnikiem do rzeczy i zjawisk pięknych mądrych i nieskończonych, o których już dawno zapomnieliśmy, a które ciągle są na wyciągnięcie ręki. Starczy tylko po nie sięgnąć.
Zanim odejdą całkiem w zapomnienie...
Czego sobie i Państwu z całego serca życzę.

Aha. I jeszcze jedno. Musimy się spieszyć. Jest za pięć dwunasta.

2012-11-15 | Dodaj komentarz
Grzegorz
2017-05-17 12:38:24
Przeczytałem całego bloga od deski do deski ! re-we-la-cja ! same superlatywy ! Ale... czytałem od strony pierwszej do ostatniej , czyli siedemnastej. Lepiej by było gdybym czytał odwrotnie- tak jak powstawał ten blog. Czy nie dałoby się zmienić numeracji, czyli tak aby bieżące wpisy miały kolejno wyższe numery stron?? Nowym czytelnikom byłoby łatwiej wgryzać się w te naprawdę fascynujące treści a bywalcy tego bloga natychmiast po otwarciu widzieliby, że coś nowego "przybyło"... Pozdrowienia dla Autora !

Informacje:


Maciej P., czyli...
przybysz z daleka, do tego stopnia zakochany w dwumieście, że uczynił je swoim własnym. I swoich dzieci.
Niedokształcony podróżnik po miejscach, epokach, marzeniach i złudzeniach...
Zapatrzony w to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, oddany bez reszty przywoływaniu form minionych...

Archiwum:


2018
» grudzień (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (1)

2017
» maj (2)
» luty (1)

2016
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (2)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» luty (2)
» styczeń (4)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (4)
» wrzesień (2)
» sierpień (3)
» czerwiec (1)
» maj (4)
» kwiecień (2)
» marzec (1)
» luty (3)

2014
» grudzień (1)
» listopad (1)
» październik (2)
» wrzesień (1)
» czerwiec (1)
» kwiecień (2)
» marzec (2)
» luty (2)

2013
» lipiec (2)
» czerwiec (2)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (1)
» styczeń (1)

2012
» grudzień (2)
» listopad (4)

Ostatnie komentarze


[Stanisław]
Wojna domowa ma swoje prawa, ale nad wojną domową też jest prawo. Budując panteony, kontynuujemy...
[dora]
Bardzo proszę mimo wszystko o kontakt. Interesują mnie zdjęcia starego BCK z drewnianą przybudówką. Być...
[dora]
Proszę o podanie kontaktu. Interesują mnie fotografie ze starego budynku BCK w Bielsku Białej. Chciałabym...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 303237
Newsów: 92
Komentarzy: 340
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Liceum mundi, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała